Wydawnictwo
Kliknij, aby przejść do Wydawnictwa

Korespondencja 1887-1905

Marcel Proust , Jeanne Weil-Proust

Wydawnictwo: Wydawnictwo Esperons-Ostrogi, 2018
Stron: 672
Dział:
ISBN/ISSN: 9788394647131
Wydanie papierowe

79,00 71,10

Pozycja dostępna

 

Autor: Marcel Proust , Jeanne Weil-Proust

Wydawnictwo: Wydawnictwo Esperons-Ostrogi, 2018

Dział:

Stron: 672

ISBN/ISSN: 9788394647131

Prezentujemy zbiór listów, które pani Gerard Mante-Proust odziedziczyła po swym wuju, Marcelu Prouście.

Zbiór zawiera wszystko, co dotarło do nas z korespondencji wymienianej pomiędzy Marcelem a jego matką. Sto pięćdziesiąt zebranych listów powstało w latach 1887–1905. Marcel Proust miał szesnaście lat, kiedy napisał pierwszy list i trzydzieści cztery w chwili, gdy śmierć jego matki na zawsze przerwała ich korespondencję.

Niniejsze listy pozwalają czytelnikowi poznać „portret rodziny we wnętrzu”, w okresie ważnym dla dojrzewania intelektualnego przyszłego autora Poszukiwania utraconego czasu. Pokazują, niekiedy z dnia na dzień, środowisko, w którym wzrastał. Sięgają czasów, kiedy rozpoczął rok nauki retoryki w Liceum Condorceta. Kilka kaligrafowanych listów przypomina młodego atletę zauroczonego Leconte de Lislem i Lotim.

Zarówno jego szczerość, jak i gibkość umysłu bywają urocze. W kręgu rodziny – profesora Prousta, jego żony oraz ich synów Marcela i Roberta – znajdują się również babka i dziadek ze strony matki oraz wuj i brat pani Proust. Lektura listów pozwala dostrzec zaskakujące podobieństwo środowiska, osób, atmosfery, które znamy z lektury W stronę Swanna. Wydają się listownym rozdziałem wyjętym z powieści zaś niektóre wydarzenia, o których czytelnik dowie się z kart listów przełożą mu się wprost na karty dzieła, dzięki czemu będzie mógł prześledzić w jaki sposób Marcel Proust tworzył swe arcydzieło, i że nie jest ono bynajmniej efektem czystej fantazji a wręcz przeciwnie – okruchów codzienności, którą pisarz wplata w fabułę i tworzy ten, tak charakterystyczny, proustowski idiom.

Dzięki lekturze listów czytelnik niejednokrotnie odnosi wrażenie, że znajduje się w Combray…