Wydawnictwo
Kliknij, aby przejść do Wydawnictwa

Żale, marzenia błękitu

Marcel Proust

Wydawnictwo Esperons-Ostrogi, 2019
Stron: 130
Dział:
ISBN: 9788366102224
Wydanie drukowane
 

40,01 36,01

Pozycja dostępna

 

Marcel Proust

Wydawnictwo Esperons-Ostrogi, 2019

Dział:

Stron: 130

ISBN: 9788366102224

Ze wstępu:
Podobnie jak "Fragmenty komedii włoskiej" jedenaście z trzydziestu poematów prozą zebranych pod tytułem "Żale, marzenia błękitu" publikowano w różnych przeglądach literackich w latach 1892–1893. Opowiadania zostały zebrane pod ogólnym tytułem "Fragmenty o Muzyce, Smutku i Morzu" ("Fragments sur la Musique, la Tristesse et la Mer)", Proust zaś dedykował je „Panu Darlu, Profesorowi Psychologii i Moralności, w École normale de Sevres”.
W francuskim tytule "Les regrets, reveries couleur du temps" zwraca uwagę wyrażenie „couleur du temps”, które ma według autora dwa znaczenia: z jednej strony określa błękit w języku poetyckim, z drugiej zaś jest synonimem okoliczności – „okoliczności przyrody”, rozumianej przez Prousta w sposób poetycki. Tekst Tuiliery ukazał się po raz pierwszy pod tytułem "Reveries couleur du temps: Tuileries" w „Le Gaulois” 12 czerwca 1896 roku, w tym samym zatem dniu, w którym wydano "Rozkosze i dni"– zbiór młodzieńczych opowiadań, dramoletek, poematów prozą, etiud i innych form literackich, w tym wierszy.

Fragment opowiadania:

„Śniłem, że zachód słońca rozjaśnia przede mną w dali piasek morza. Zapadł zmrok, zdawało mi się, że był to zachód słońca i zmierzch taki jak wszystkie zmierzchy i zachody słońca. Ale przyniesiono mi list, chciałem go przeczytać, lecz nie rozróżniałem liter. Spostrzegłem, że mimo wrażenia intensywnego i rozlanego światła, zrobiło się bardzo ciemno. Bo był to zachód niezwykle blady, świetlisty, ale pozbawiony jasności, na magicznie oświetlonym piasku zapadły ciemności, i nawet dostrzeżenie muszli wymagało dużego wysiłku. Ten szczególny zmierzch marzeń był niczym zachód chorego i spłowiałego słońca na wybrzeżu polarnym. Moje smutki nagle się rozpłynęły […].
Otworzyłem oczy. Mój sen, wspaniały i blady, wciąż roztaczał się wokół. […] Widziałem fale i białe żagle na morzu, niebo było jasne, księżyc stał wysoko. Chwilami przesłaniały go lekkie chmurki, barwione błękitnymi odcieniami, bladymi jak galaretowata meduza lub serce opalu…”