Wydawnictwo
Kliknij, aby przejść do Wydawnictwa

Myśliwce nad Finlandią. Wspomnienia pilota dwóch wojen

Eino Luukkanen

Wydawnictwo: Wydawnictwo Replika, 2018
Stron: 346
Dział:
ISBN/ISSN: 9788376746128

 

Autor: Eino Luukkanen

Wydawnictwo: Wydawnictwo Replika, 2018

Dział:

Stron: 346

ISBN/ISSN: 9788376746128

Unikatowe wspomnienia fińskiego asa myśliwskiego z walk w latach 1939-1945.
Eino Luukkanen był trzecim najskuteczniejszym fińskim myśliwcem II wojny światowej. Zaliczył 56 potwierdzonych strąceń.
Do lotnictwa trafił w 1931 roku. Licencję pilota uzyskał dwa lata później. Miał więc miał czas, aby oblatać się do wojny zimowej. W jej trakcie zasiadał za sterami Fokkera D.XXI. W swej książce rysuje unikatowy obraz tego konfliktu, widziany „z powietrza”
Jest to niezwykła perspektywa, gdyż wątek walki powietrznej w trakcie wojny zimowej w literaturze porusza się nader rzadko. Tym bardziej, że nie była to walka typowa dla myśliwców, polegająca bardziej na ostrzeliwaniu celów naziemnych i misjach rozpoznawczych.
Podczas wojny kontynuacyjnej Luukkanen latał na Brewster Buffalo 239 i Messerschmitcie Me Bf 109G. I tu już toczył regularne walki powietrzne. W swych wspomnieniach pisze jednakże nie tylko o lataniu. Sporo miejsca poświęca też ówczesnym uwarunkowaniom, ludziom, z którymi przyszło mu się zetknąć

Unikatowe wspomnienia fińskiego asa myśliwskiego z walk w latach 1939-1945.

Eino Luukkanen był trzecim najskuteczniejszym fińskim myśliwcem II wojny światowej. Zaliczył 56 potwierdzonych strąceń.

Do lotnictwa trafił w 1931 roku. Licencję pilota uzyskał dwa lata później. Miał więc czas, aby oblatać się do wojny zimowej. W jej trakcie zasiadał za sterami Fokkera D.XXI. W swej książce rysuje unikatowy obraz tego konfliktu, widziany „z powietrza”

Jest to niezwykła perspektywa, gdyż wątek walki powietrznej w trakcie wojny zimowej w literaturze porusza się nader rzadko. Tym bardziej że nie była to walka typowa dla myśliwców, polegająca bardziej na ostrzeliwaniu celów naziemnych i misjach rozpoznawczych.

Podczas wojny kontynuacyjnej Luukkanen latał na Brewsterze Buffalo 239 i Messerschmitcie Me Bf 109G. I tu już toczył regularne walki powietrzne. W swych wspomnieniach pisze jednakże nie tylko o lataniu. Sporo miejsca poświęca też ówczesnym uwarunkowaniom, ludziom, z którymi przyszło mu się zetknąć i działać. Docenia m.in. mechaników czy obsługę naziemną, „bez których nie latalibyśmy wcale" – jak podkreśla. Swą relację kończy wraz z ustaniem walk na froncie fińsko-sowieckim.

 

Eino Luukkanen urodził się w 1909 roku w Jaakki mie (Karelia). Dorastał w Sortavali nad Jeziorem Ładoga. W 1939 r. ukończył akademię wojskową i uzyskał promocję do stopnia kapitana. W 1951 roku  Luukkanen został oskarżony o szpiegostwo na rzecz Szwecji. Wi nny przekazania pewnych zdjęć lotniczych człowiekowi powiązanemu ze szwedzkim wywiadem, został zmuszony do złożenia dymisji ze służby, skazany na dwa lata więzienia i zdegradowany. Pamięć o nim jednak nie przeminęła. Wydane w 1956 roku jego unikatowe wspomnienia przetłumaczono natychmiast na kilka języków. Teraz wreszcie dostępne są także w języku polskim. Eino Luukkanen zmarł w 1964 roku.

 

[fragment]

Nadzwyczajne manewry wojskowe i Wojna staje się rzeczywistością  

....Dziewiątego, trzynastego i dziewiętnastego października rosyjskie samoloty, lecące nawet w grupach po kilka naraz, mijają granicę i docierają nad Przesmyk Karelski.  Co to może oznaczać?  Czy to znak, że będę walczył z nimi w powietrzu?  Czy jestem do tego przygotowany?  Odpowiadam oczywiście twierdząco, bo przecież to mój zawód, moja misja życiowa. Już od siedmiu lat szkolę się na pilota wojskowego. Mam za sobą niemal tysiąc godzin nalotu, ćwiczenia z walk powietrznych, strzelania z samolotu, loty nocne, ćwiczenia z dowodzenia, loty według wskazań przyrządów podczas zachmurzenia i tym podobne. Dzięki temu, że stale uprawiam sport, moja fizyczna kondycja jest doskonała, a zapał do obrony ojczyzny wywodzi się jeszcze z czasów szkolnych, gdy czytałem poemat Runeberga o chorążym Stoolu.  Życie biegnie jednak swoim torem. W dzień wykonujemy loty ćwiczebne, a co tydzień wieczorem staramy się wysłuchać audycji radiowej o przygodach hrabiego Monte Christo, ale jest to prawie niemożliwe na skutek zakłóceń rosyjskiej stacji nadawczej.  Pod koniec listopada zima zaczyna zbliżać się wielkimi krokami. Wieje zimny wiatr z północy, jeziora zamarzają i od czasu do czasu pada śnieg.  Jadę samochodem do Viipuri i kupuję na rynku Punaisenlähti wysokie buty filcowe, które towarzyszą mi wiernie przez kolejne zimy.  W czwartek, ostatniego dnia marca 1939 roku, upływają dokładnie czterysta czterdzieści cztery dni od wielkiej eksplozji w Viipuri.  Jak zwykle o szóstej rano zbieramy się, żeby dyżurować przy samolotach. Jeszcze po ciemku rozgrzewamy i uruchamiamy próbnie silniki oraz sprawdzamy maszyny i ich uzbrojenie.  Niebo jest prawie całkiem zakryte chmurami, których dolna granica znajduje się na wysokości sześciuset metrów. Termometr wskazuje trzy stopnie powyżej zera.  O dziewiątej udaję się na codzienną naradę dowódców klucza do stanowiska dowodzenia eskadrą.  Wkrótce przybywa tam dowódca pułku, pułkownik R. Lorentz, strzela z pistoletu w powietrze i mówi: „Dzisiaj rano o godzinie szóstej piętnaście rosyjskie oddziały przekroczyły granicę naszego państwa. W tej chwili w kierunku Viipuri nadlatują liczne samoloty”.  Dowódca eskadry dodaje: „Trzeci klucz ma natychmiast startować i lecieć nad Viipuri”.  Dowódca jeszcze nie skończył, a ja już nakładam pilotkę na głowę i odwracam się, by pobiec do swojej załogi.  Na to wszystko potrzebuję tylko dwóch minut. Czyżby wypowiedzenie wojny trwało tak krótko?  Załoga widzi, że biegnę. Mechanicy zaczynają rozruch maszyn, a piloci wychodzą mi naprzeciwko. Powtarzam: „Klucz pod moją komendą do lotu na obronę Viipuri. Nadciągają tam liczne maszyny wroga”.  To krótkie polecenie wystarcza, bo wszystkie szczegóły zostały zaplanowane i określone już wcześniej dla zaoszczędzenia czasu....