Wydawnictwo
Kliknij, aby przejść do Wydawnictwa

Odczuwanie religii u Leconte de Lisle'a

Henryk Elzenberg

Uniwersytet Mikołaja Kopernika, 2013
Stron: 226
Dział:
ISBN: 9788323128939

 

Henryk Elzenberg

Uniwersytet Mikołaja Kopernika, 2013

Dział:

Stron: 226

ISBN: 9788323128939

 Oddajemy do rąk Czytelników tłumaczenie rozprawy Henryka Elzenberga Le sentiment religieux chez Leconte de Lisle (1909), stanowiącej podstawę jego doktoratu z historii literatury na wydziale humanistycznym paryskiej Sorbony, będące owocem pracy translatorskiej Patrycji Bobowskiej-Nastarzewskiej, filozofki i romanistki z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika.Wraz z wydaniem rozprawy Odczuwanie religii u Leconte de Lisle’a czytelnik polski uzyskuje dostęp do pierwszej rozprawy Elzenberga i tym samym możliwość wglądu we wczesne podstawy rozwoju jego filozofii i ważne w jego życiu zainteresowania historią literatury francuskiej. Do lektury niniejszego tomu zachęca także pozytywna opinia recenzenta prof. Jacka Migasińskiego, tłumacza i znawcy filozofii francuskiej, poświadczającego poprawność tłumaczenia rozprawy i osobliwą rangę jej przedmiotu, dotyczącego mało znanego w Polsce poety, penetrującego poznawczo obszary odczuwania religii i mitologii różnych kultur.Rozprawa Elzenberga przynosi zdaniem jej autora odpowiedź na dwa bardzo ważne pytania: „Pierwsze dotyczy źródeł antychrześcijaństwa Leconte de Lisle’a. Narzuca się ono od momentu, w którym poeta nabiera przekonania, że był kiedyś osobą wierzącą i że jego zainteresowanie religią narodziło się z wewnętrznej i głębokiej sympatii: czy miłość do religii i do tego stopnia posunięta nienawiść do chrześcijaństwa nie stanowią swego rodzaju sprzeczności? Przyczyną mogą być powody polityczne i społeczne, ale one nie tłumaczą wszystkiego. Analiza tej anomalii zdominowała część moich rozważań, czego dowodem mogą być zbieżne rozdziały VII i IX.Drugie pytanie dotyczy ważnego i zasadniczego problemu pesymizmu, zgodnie uznanego przez krytyków za najbardziej stały element osobowości Leconte de Lisle’a, który interpretowano na tak wiele różnych sposobów. Studium nad odczuwaniem religii, jakby to powiedzieć, otacza nim cały system. Zaproponowane wyjaśnienie nie jest całkowicie nowe, zresztą na szczęście, ponieważ nie wyda się przynajmniej paradoksalne. Jednak dokładniejsza wiedza o Leconte de Lisle’u, jaką dziś dysponujemy, czyni owo wyjaśnienie tak koniecznym i ważnym, iż w rzeczywistości całość obraca się wokół niego.Jeśli chodzi o metodę badań, którą wybrałem, mówiłem już o punkcie widzenia historycznym i biograficznym. Jest jeszcze jedna jedyna, inna szczególna okoliczność, z której zdaję sobie sprawę. Być może w trakcie naszych rozważań tu i ówdzie w rozdziale napotkamy słowo wpływ. W każdym razie, nawet jeśli tak się zdarzy, to nie będzie to zbyt częste. Obiecałem sobie, że nigdy nie ograniczę się do tego rozległego określenia, którego użycie zawsze grozi dojściem do tego, co niszczy całą psychologię, czyniąc z osobowości człowieka zlepek osobowości obcych. Trzeba pamiętać, że jeśli człowiek czyta trzydzieści, pięćdziesiąt, sto książek, znajdzie się między nimi jedna, z której zaczerpnie istotny element swojej filozofii, prawdopodobnie dlatego, że w umyśle tego człowieka istnieje predyspozycja, potrzeba, której ta książka odpowiada, a inne nie. Leconte de Lisle wierzył w teorię złudzenia, ponieważ czytał Bhâgavata Purâna. Bez lektury tego dzieła nie narodziłaby się taka idea, podobnie jak w przypadku architekta, który nie zbuduje domu bez materiałów. Jednak on w nią wierzy także dlatego, że jest ona zgodna z jego wewnętrzną potrzebą. Gdyby nie ta potrzeba, to dlaczego podjąłby właśnie tę ideę, a nie setki innych? To jest jeden z przykładów wybrany w sposób przypadkowy. Okaże się jednak, że kiedy będzie mowa o tym zagadnieniu obecnym zarówno w odniesieniu do Leconte de Lisle’a, Lamennaisa, Spinozy, Fouriera, Louis Ménarda, którzy wszyscy mieli swój wkład w jej tworzenie, zawsze będę najpierw wydobywał na jaw tę wewnętrzną siłę, wewnętrzny impuls. I jeśli na skutek tego postępowania portret psychologiczny, który zamierzyłem nakreślić, będzie wciąż bezbarwny i matowy, to będzie to wina wyłącznie literackiej realizacji, a nie istotna wada metody”.