Wydawnictwo
Kliknij, aby przejść do Wydawnictwa

O śląskiej ojczyźnie polszczyźnie w "Śląsku"

Jan Miodek

ŚLĄSK SPÓŁKA Z OGRANICZONĄ ODPOWIEDZIALNOŚCIĄ WYDAWNICTWO NAUKOWE, 2020
Stron: 322
Dział:
ISBN: 9788381830195
 
 
 

 

Kiedy w jednym z internetowych komentarzy związanych z ostatnim meczem w reprezentacji Polski naszego znakomitego bramkarza Artura Boruca przeczytałem, że czasem „zdarzało mu się puścić farfocla”, nie mogłem natychmiast nie uświadomić sobie, że ja – stary piłkarz i kibic – od dzieciństwa używam słowa farfocel, farfocle w zupełnie innym znaczeniu. Ponieważ od zawsze nie lubiłem zup z pływającymi w nich w nadmiarze jarzynami (do dziś nie jadam dlatego barszczu ukraińskiego!), krzywiąc się, nazywałem te warzywne dodatki albo paparuchami, albo właśnie farfoclami. Tych pierwszych nie ma w tradycyjnych, papierowych (jak się potocznie mówi) słownikach, leksykony elektroniczne natomiast przypisują paparuchowi znaczenia: „osoba niestarannie wykonująca swoje obowiązki; partacz, niezguła”, pejoratywnie „paparazzo” (na pewno przez skojarzenia brzmieniowe; paparazzo, w l.mn. paparazzi – przypomnijmy – to popularna nazwa fotoreporterów działających zwykle na własna rękę, specjalizujących się w wykonywaniu zdjęć znanych osób; słowo wywodzi się z filmu Federico Felliniego z roku 1960 Słodkie życie, w którym jedną z postaci jest natarczywy fotograf o imieniu Paparazzo, grany przez Waltera Santesso). Słownik slangu definiuje paparucha jako „darmozjada” i jako „Cygana”, w Słowniku gwary uczniowskiej zaś pod red. prof. Haliny Zgółkowej z roku 2004 jest on określeniem „człowieka niezdarnego, ślamazary” oraz – ogólnie – „nauczyciela”. Jak widać, paparuch w moim języku osobniczym i moich najbliższych z domu rodzinnego funkcjonował w zupełnie innym, co najważniejsze – nieosobowym, znaczeniu!

(fragment)